Force BusinessAnna Kowalska

Strona główna/ Blog/ E-commerce

Jak pisać o materiałach, by klientka poczuła je na własnej skórze?

Jak poczuć tkaninę patrząc na zdjęcie
Jak poczuć tkaninę patrząc na zdjęcie

„Ojej, jakie to miłe!”, „A to nie będzie gryźć?”, „Szukam czegoś, co oddycha” – jeśli choć raz stałeś na dziale damskim w salonie odzieżowym, na pewno znasz te teksty na pamięć. Ja słyszę je codziennie. Kiedy kobieta wchodzi do przymierzalni, jej pierwszym odruchem nie jest spojrzenie na metkę. Ona bierze wieszak w dłoń i... gładzi materiał, dotyka, gniecie w palcach.

W salonie stacjonarnym tkanina broni się sama. Albo zachwyca miękkością, albo odpada w sekundę, bo okazuje się być zbyt szorstka. 

A teraz postaw się w roli właściciela e-sklepu. Twoja klientka siedzi na kanapie z telefonem w ręku. Nie poczuje chłodu wiskozy ani puszystości mięsistego swetra. Ma tylko zdjęcia i... Twój tekst. Jak sprawić, by poczuła ten materiał przez ekran smartfona i kliknęła „Dodaj do koszyka”? Musisz zacząć pisać zmysłami.

Oto kilka moich sprawdzonych trików z przymierzalni, które możesz od zaraz wdrożyć w opisach swoich produktów.

1. Przestań pisać jak encyklopedia – pisz korzyściami

Większość opisów w sklepach internetowych wygląda tak: „Bluzka wykonana w 100% z wiskozy. Dekolt w serek, długi rękaw”. Nuda. Taki opis nikogo nie wzrusza. Kobiety w przymierzalni nie szukają definicji wiskozy z Wikipedii. Szukają konkretnego efektu.

Zamiast pisać suchy skład, napisz, co ten skład robi dla sylwetki i komfortu:

  • Zamiast: „100% wiskoza”
  • Napisz: „Bluzka została uszyta z lekkiej, lejącej wiskozy. Jest niesamowicie przyjemna dla ciała – daje subtelne uczucie chłodu na skórze, więc idealnie sprawdzi się nawet w upalne dni. Pięknie opływa sylwetkę, nie opina jej i pozwala skórze oddychać”.

2. Używaj „słów-kluczy”, które działają na wyobraźnię

Pracując z klientem, szybko uczysz się, jakie słowa wywołują uśmiech i chęć zakupu. W e-commerce te słowa muszą zadziałać jak dotyk. Unikaj ogólników typu „wysoka jakość” (dzisiaj każdy tak pisze i nikt w to nie wierzy). Używaj przymiotników, które niemal fizycznie czuć na skórze.

Oto mała ściągawka z mojego „salonowego słownika”:

  • Bawełna: zamiast „trwała”, napisz: "mięsista, otulająca, oddychająca, miękka, przyjazna dla wrażliwej skóry".
  • Wiskoza/Modal: zamiast „sztuczne włókno pochodzenia naturalnego”, napisz: "jedwabista w dotyku, plastyczna, lejąca się, chłodząca, pięknie pracująca w ruchu".
  • Len: zamiast „gniotący się”, napisz: "ze szlachetną, naturalną strukturą, przewiewny, z każdym praniem coraz bardziej miękki".

3. Odpowiedz na obawy, zanim klientka o nie zapyta

W przymierzalni kobiety często się wahają. Patrzą w lustro i nie są przekonane do swojego wyboru. Jako doradca muszę wtedy rozwiać ich wątpliwości. W opisie produktu online musisz zrobić dokładnie to samo, zanim ona wyjdzie ze strony.

  • Boi się, że sweter będzie gryzł? Napisz: „Dzianina ma w składzie domieszkę wełny, ale dzięki specjalnemu zmiękczaniu jest puszysta i kompletnie nie gryzie – możesz ją nosić prosto na bieliźniany top”.
  • Boi się, że t-shirt straci fason po pierwszym praniu? Dopisz: „To wysokogatunkowa, gęsto tkana bawełna o podwyższonej gramaturze. Nie rozciąga się w praniu i nie boczkuje”.

4. Opisz ubranie „w akcji”

Klientki w salonie stacjonarnym potrafią robić w przymierzalni rozmaite akrobacje: kręcą się przed lustrem, robią przysiady, sprawdzają, czy rękaw się nie podwija przy podnoszeniu rąk. Chcą wiedzieć, jak ubranie to będzie zachowywało się w codziennym użyciu.

Przenieś to do opisu!

„Ta sukienka z wiskozy niesamowicie wygląda w ruchu – dół pięknie faluje przy każdym kroku, a materiał nie elektryzuje się i nie przykleja do rajstop”.

Brzmi lepiej niż „sukienka rozkloszowana z podszewką”, prawda?

Moja rada na koniec: Przeczytaj swój opis na głos

Zanim opublikujesz nowy opis na stronie swojego e-sklepu, zrób prosty test. Przeczytaj go na głos i pomyśl: „Czy powiedziałabym tak do żywej klientki, która stoi przede mną w sklepie?”. Jeśli brzmi to zbyt sztywno i sztucznie – skasuj i napisz jeszcze raz.

Zamiast pisać do „użytkownika sieci”, napisz do koleżanki, która szuka idealnej bluzki na randkę albo wygodnych spodni na home office. Gwarantuję Ci, że kiedy zaczniesz pisać o emocjach i dotyku, wskaźnik zwrotów spadnie, a klientki zakochają się w Twoich rzeczach jeszcze zanim kurier zapuka do ich drzwi.

Dyskusja

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował — bądź pierwsza.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez autorkę.